sobota, 7 lipca 2012

Uwaga, uwaga! Losowanie wakacyjne nr1!

Tak jak obiecywałam, mam dla Was ciekawą książkę, a nawet trzy :)
Z tej okazji postanowiłam zorganizować trzy zabawy.

Jeśli chcecie wziąć udział w losowaniu nr1, napiszcie proszę w komentarzach pod tym wpisem, w jaki sposób radzicie sobie podróżując z dzieckiem.
Jakie zabawy proponujecie dziecku by droga mu się nie dłużyła, jakie zabawki, książki, płyty sprawdziły się podczas w Waszych podróży?

Mam nadzieję, że chętnie przyłączycie się do wymiany pomysłów :)

Na komentarze czekam do 17 lipca.

Nagrodą jest książka "Polska z dzieckiem" wydana przez  ŠKODA  Polska we współpracy z wydawnictwem Pascal.
Książka wygląda tak:


a tu możecie zobaczyć  jej fragment.

9 komentarzy:

ika carrier.pigeon@wp.pl pisze...

Aby umilić podróż dziecku często wspólnie śpiewamy , gramy w kolory ( jedna osoba wybiera kolor np. zielony i pyta "zielony jak..." druga osoba dopowiada .."jak trawa.")
puszczamy bańki mydlane w samochodzie:)
Kiedy ja byłam mała uwielbiałam machać do innych kierowców przez tylną szybę- ale wtedy jeździło się bez fotelików...
Raze z siostrą przystrajałyśmy naszymi spinkami głowe taty - kierowcy, i miałysmy niezły ubaw kiedy na granicy(zapomniał o naszych wygłupach) podszedł w takiej fryzurze do celnika. Mina urzędnika - bezcenna :))))

Ania pisze...

Jako pierwszej uda mi się podzielić moimi sposobami na pożegnanie nudy gdy długa droga przed nami.
1* zabawa w BINGO wygrywa ten kto jest najbardziej spostrzegawczy i najwięcej zobaczy żółtych aut.
2*szukamy określonych rzeczy na trasie np przydrożnej kapliczki, basenu, konia, bociana, szkoły itp. wygrywa ten kto pierwszy odnajdzie daną rzecz i ma możliwość powiedzenia czego teraz szukamy
3*śpiewamy różne piosenki
4* a gdy wszyscy mamy już dość to bawimy się w króla szybkości,kto pierwszy uśnie ten otrzymuję nagrodę w miejscu docelowym(zazwyczaj jakiś słodycze, tylko Tata kierujacy się z nami nie bawi w to :))
pozdrawiam Ania-mama

:D pisze...

:)
W aucie każde z dzieci zabawia się inaczej ;)
Jedni czytają,wpatrują się w zawiłości trasy na GPSie, inni słuchają bajek (audiobooki), jeszcze inni jedzą lub śpią.
Dla każdego to co lubi:)
Ze starszakami często bawimy się w ciągi wyrazowe- podaj wyraz na ostatnią literę poprzedniego.
Albo wypatrujemy śmiesznych nazw miejscowości.
Albo kto pierwszy znajdzie drogowskaz do..
Wspólnie szukamy kolorów, zwierząt,drzew itd
I śpiewamy :) Wspólnie lub tylko mama:) To zależy od pory roku liturgicznego, na ile dzieci umieją pieśni to się włączają :)

oj, ale mi się zackniło za jakimś wyjazdem :)
Pozdr

Dzieciologia pisze...

A ja na razie mam utrudnienie, bo cud jest, gdy przejedziemy 10km bez wymiotów... Córa ma 26mcy. ALe próbujemy, próbujemy. Na tym etapie sprawdzają się:
- zabawy paluszkowe, i najchętniej, gdy ja mówię ale ona robi :))
- wypatrywanie na ulicy pociągów i koparek - szał prawdziwy! dobrze, że miasta rozkopane teraz, to koparek dużo :D
- karty czu-czu, te dla 2-3 latków
- GENIALNA książka pani Gellner pt. "Duszki, stworki i potworki" - polecam od takiego malucha jak moja młodzież do spokojnie 6-7 roku życia. Cudo :) i piękne, bajeczne ilustracje.

Doszłam do wniosku, że zabawianie w podrózy dziecka dotkniętego chorobąkomunikacyjną to jedno z najtrudniejszych wyzwań macierzyństwa...

Gosia pisze...

do Dzieciologi - nie powinnaś zabawiać córeczki bajkami - do oglądania, ani zagadkami do wpatrywania _typu Czuczu - bo to wzmaga chorobę lokomocyjną! Wiem co mówię bo sama cierpię :) to choroba błędnika i nie powinno się wtedy skupiac na patrzeniu w książkę - lepiej za okno by oroganizm nie dostawał sprzecznych informacji co do tego czy stoi czy jedzie :)
powodzenia dla Was! ja sie męczyłam jako dziecko nawet w autobusach podmiejskich

Moja odpowiedź:
1. My zadajemy sobie na wzajem wymyślone zagadki:
Co to jest : żółte , okrągłe, na niebie?
np. słodkie, w paierku, może byc owocowe, czekoladowe... i kto pierwszy zgadnie!
mój trzyipółlatek uwielbia to!
2. Liczymy rzeczy za oknem: np. sklepy danego typu (gdy przez miasto) znaki np. stop...

Anonimowy pisze...

Ja jestem siostrą 3 letniej Martynki i u nas sprawdza się zabawka Szkółka Mądrej Główki Karta Demo. Niedawno o niej pisałam:
http://milionioliwka.blog.interia.pl/?id=2323638
Polecam, bardzo fajna zabawka nie tylko w podróży :-D

http://milionioliwka.blog.interia.pl/

Ania pisze...

My zazwyczaj śpiewamy piosenkę "Raz dwa lewa, raz, dwa lewa. Idzie sobie żołnierz i piosenkę śpiewa." Tylko, że po zaśpiewaniu jej za pierwszym razem wspólnie potem każda z nas wymyśla inną zwrotkę typu : "..... płynie sobie chmurka i piosenkę śpiewa.", "...... leci sobie ptaszek i piosenkę śpiewa", "...... drepcze sobie ślimak i piosenkę śpiewa". Dla nas to fajna zabawa a moje dziecko przy okazji uczy się rytmicznie dobierać słowa i ćwiczy wyobraźnię. Najweselej jest po kilku zwrotkach, gdy pomału wszystkim zaczyna brakować pomysłów :P A drugą naszą sprawdzoną już zabawą jest śledzenie mapy. Zazwyczaj staramy się omijać główne trasy a jeździmy malowniczymi wąskimi drogami, którymi docieramy do celu może nie tak szybko jak autostradą, ale droga jest znacznie ciekawsza. Wtedy razem z moim brzdącem bawimy się w przewodników i mówimy tatusiowi kiedy i gdzie ma skręcić. Alicja to uwielbia. Dzięki tej zabawie już rozumie jak posługiwać się mapą a kierunki prawo i lewo nie stanowią dla niej żadnego kłopotu. A jaka to frajda, gdy tatuś dla odmiany wykonuje polecenia dziecka!!! :D

Monika Dziubałka pisze...

Franio ma skończone 5 miesięcy i niestety bardzo rzadko zdarza mu się zasypiać w samochodzie- jak już to max 30 min. Gdy jedziemy do dziadków( czas przejazdu 1,5h) muszę czymś zająć małego podróżnika. Więc po pierwsze zabawa "a kuku" mama zakłada na głowę pieluchę i po chwili z zaskoczenia ją ściąga:) Sprawdzają się zabawy paluszkowe- jesteśmy na etapie "najmniejszy to dziadek, a obok babunia..." i "Mamo, mamo, co, co, co, jadą goście, ale kto? dzień dobry, dzień dobry cmok, cmok, cmok. Świetnie sprawdzają się rymowane wierszyki Jana Brzechwy (Franio uwielbia wiersz "Dzik").Polecam też wiersze Tuwima "Lokomotywa" i "Ptasie radio" bardzo dużo w nich wyrazów dźwiękonaśladowczych, dzięki temu Franio szybko zaczął gaworzyć. Lubimy też razem oglądać książeczki z dużymi ilustracjami, a najlepsze są takie czarno- białe (można je kupić lub bardzo prosto samemu wykonać). Franciszka rozśmiesza również naśladowanie odgłosów zwierząt z jednoczesnym pokazywaniem ich na ilustracji- niestety jest za mały i nie widzi ich za oknem. Świetna zabawa to też "leci osa", wystarczy palec i własne usta, z których wydobywa się "bzzzzz" (ćwiczymy wodzenie wzrokiem za paluszkiem)Śpiewanie piosenek to klasyka od kołysanek "aaaa kotki dwa..." do rytmicznych prostych ożywiających "tylko biedronka nie ma ogonka, och jak przyjemnie i jak wesoło w pingwinka bawić się...). Zdecydowanie królują teraz grzechotki i gryzaczki, bo Franio wszystko bierze do buzi. Wspaniałe są też materiały o różnej fakturze, wstążki, tasiemki, które samodzielnie można wykonać, biorąc kawałek materiału i obszywając. NO i pacynki ze skarpetki lub rękawiczki to nasz hit! A i ostatnio butelka po małej wodzie z wodą lub bez- wydaje niesamowite dźwięki i dostarcza bodźców wzrokowych, a także zwykła biała kartka papieru (musi być niezadrukowana) można z niej zrobić kulkę czy samolot, poszeleścić, włożyć do buzi ( nie za długo).Gdy Franio będzie starszy już mam pomysły na inne zabawy ( bo to dziecko ciekawe świata, które szybko się nudzi); książeczki zostają- najlepsze są te z otwieranymi okienkami lub przesuwanymi ilustracjami. Poza tym rysunki: rysujemy i pokazujemy jak na kartce pojawia się domek, piesek czy krówka (polecam też "Rysowane wierszyki"); nazwy części ciała: uczymy dziecko jak nazywają się poszczególne części ciała: „To są Twoje oczy do patrzenia, to są twoje uszy do słuchania itd.(wskazane jest śpiewanie); Miś maruda: wraz z dzieckiem opiekujemy się zmęczonym misiem (przytulamy go, kołyszemy do snu, karmimy); zabawy paluszkowe "Idzie kominiarz", "Sroczka kaszkę warzyła(dziecko włącza sie do zabawy; festiwal piosenki (popisy wokalne rodziców i dziecka); pojedynek na miny: robimy śmieszną minę i prosimy, by dziecko zrobiło taką samą( albo przypominamy jakie miny robi małpka na naszym plakacie w domu aż 6 min!) no i pokazujemy jak krajobraz zmienia się za oknem:) najlepiej to, co widać dłuższy czas, np. niebo chmury, las. I tak Franio skończy 2 latka, a potem też super zabawy! Między innymi uczymy znaków drogowych, rozpoznajemy marki samochodów, wymyślamy własną historyjkę, wspólnie rysujemy, bawimy się w kolory, podajemy jak najwięcej wyrazów na określoną literę i jeszcze wiele, wiele innych :)

coscik pisze...

Młody lubi jeździć samochodem i szczerze mówiąc nigdy nie musiałam go zabawiać. Na początku ogląda świat zza szyby, a po dłuższym czasie zasypia. Pewnie mamy szczęście ;) bo coraz na różnych blogach i forach prowadzona jest dyskusja jak zabawić dziecko w podróży.

Gdyby było inaczej, pewnie byśmy bawili się jakąś zabawkę magnetyczną, np. taką jak Twoje magnetyczne laleczki. Mają one taką zaletę, że nie uciekną podczas jazdy ;)

Pamiętajcie, aby w samochodzie nie "walało się" wiele zabawek, gdyż są one bardzo niebezpieczne podczas wypadku czy nagłego hamowania.

Podobne wpisy

Wystąpił błąd w tym gadżecie.