niedziela, 16 października 2011

Haloween - tak się NIE bawimy

Wiem, wiem, bieda, wpisów brak i wygląda, jakbyśmy się wcale nie bawili.
Bawimy się, bawimy, ale przewędrowawszy po kilku blogach, które lubię w sumie i podziwiam, stwierdzam, że po kucyk mam haloween'owych wpisów i to chyba mnie tak demotywuje.

19 komentarzy:

asiami pisze...

To jesteśmy już dwie:-)
To też nie nasz klimat i tak bawić się nie chcemy.
Pozrdówka!

Anonimowy pisze...

oooo, super! Ja też byłam przerażona, że haloween tak wkracza do dziecięcych pokoików. Nie warto dzieci do takich rzeczy przyzwyczajać, więc cieszę się z Twojego wpisu :) no i czekam na kolejne - już o Waszych dokonaniach :)

W pogoni za E. pisze...

A ja się przełamałam w tym roku...i mimo że nie do końca jestem pewna swojej decyzji to będziemy się bawić w to amerykańskie święto. Zawsze to jakiś nowy powód do świętowania i wspólnych zabaw (wiem wiem bawić można się i bez tego, ale to zawsze jakieś ułatwienie)

Anonimowy pisze...

jest tysiąc innych powodów do zabawy, a dziecko trzeba uczyć szacunku do tego święta... dla wielu osób to czas zadumy i refleksji, a dynia plus strachy w sąsiedztwie smutku z powodu straty bliskich to nie jest dobre połączenie.

Grażka pisze...

A ja uważam, że fajnie jest poznawać kulturę innych krajów. Teraz podczytujemy o tym jak obchodzi się Święto Zmarłych w Meksyku:)Zresztą najważniejsze, że fajnie się bawimy działając razem, temat "prac" to sprawa drugorzędna. Czekamy z niecierpliwością na nowy wpis!

Ania pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Anonimowy pisze...

Aniu, a co ma wspólnego dynia ze zmarłymi? Może gdybyś miała wśród bliskich kogoś zmarłego zrozumiałabyś o co chodzi przeciwnikom takich dziwnych zabaw... już lepiej porobić z dziekiem np. lampiony na groby... a z dyni zupa dyniowa, placuszki z nadzienie, leczo... :)

Ania pisze...

No właśnie, bałam się, że zrobi się niemiło, dlatego przepraszam za zamieszanie i cofam swoje słowa, nie miałam nic złego na myśli.

Pozdrawiam Jo

Bellis pisze...

My też się w to nie bawimy. Stanowczo wolimy pomyśleć o tych naszych Świętych, którzy juz od nas odeszli, a dynie przerobić na dżem :)

magda(c) pisze...

Jo, zajrzyj do mnie: nie wiem czy Ci się spodoba, ale na pewno nie znajdziesz nic o haloween ;-)
P.S. A swoją drogą, nigdy wcześniej nie słyszałam powiedzenia: "mieć czegoś po kucyk" - fajne;-)
z pozdrowieniami
magda(c)

Jo pisze...

@Magda, wiem wiem skaczę z Wami w kałużach od dłuższego czasu :)))

Powiedzenie gdzieś zasłyszałam, ale kojarzy mi się z hiszpańskim - tam jest "hasta el mońo", czyli po kok :D

Jo pisze...

@Aniu, na pewno Ci odpowiem, ale muszę mieć na to więcej czasu. Widzę, że jesteś bardzo poruszona, więc póki co tylko chciałabym Cię uspokoić :) nic się nie martw, a komentarza mogłaś nie usuwać.
Pozdrawiam!

Marta mama Nikusia pisze...

A my się bawimy, pierwszy raz u nas to święto gości i dziocku mojemu strasznie podobają się wszystkie duszki i nietoperze wiec nie widze przeciwwskazań :)

Jo pisze...

Argument, że "dziecku się podoba" mnie nie przekonuje. Dzieciom podobają się wszak różne rzeczy, ale to rodzice decydują, które z tych rzeczy są dla dzieci faktycznie dobre.

Grażka pisze...

Wydaje mi się, że niektórzy mylą Halloween (31.10) z dniem Wszystkich Świętych (1.11) i Dniem Zadusznym (2.11). Z Wikpedii: „Halloween wywodzi się z celtyckiego obrządku Samhain. Ponad 2 tys. lat temu w ten dzień żegnano lato, witano zimę oraz obchodzono święto zmarłych. Celtowie wierzyli, iż w dzień Samhain zacierała się granica między zaświatami a światem ludzi żyjących, zaś duchom, zarówno złym jak i dobrym, łatwiej było się przedostać do świata żywych. Duchy przodków czczono i zapraszano do domów, złe duchy zaś odstraszano. Sądzi się, iż właśnie z potrzeby odstraszania złych duchów wywodzi się zwyczaj przebierania się w ów dzień w dziwaczne stroje i zakładania masek. Ważnym elementem obchodów Samhain było również palenie ognisk.” Na pewno znacie przedchrześcijański obrzęd słowiański Dziady (obchodzone z 31.10/1.11) i tu też celem było pozyskanie kontaktu i przychylności dusz zmarłych. A jeśli o dynie chodzi - drążenie dyni i zapalanie wewnątrz niej świec służyć ma odganianiu z domu złych duchów, tak przynajmniej w UK jest. Ja zapoznaję dzieci z różnymi kulturami, obyczajami, nie tylko chrześcijańskimi, co nie przeszkadza nam w refleksyjnym przeżywaniu dnia Wszystkich Świętych.

Anonimowy pisze...

dynie odganiające złe duchy - to zabobony!
A w Stanach to już nie chodzi o "odstraszanie" złych mocy, a o durną zabawę... zresztą to wszystko mocno pogańskie i niepraktykowanie takich rzeczy wcale nie znaczy, że zamykamy się na inne kultury. Najlepiej od innych czerpać to, co dobre i inspirujące.

Anonimowy pisze...

poza tym - raczej na pewno wspomniane Samhain obchodzone było w innym duchu i miało zupełnie inny charakter niż dzisiejsze wkładanie sobie dyni na głowę i siadanie na trumnach - to, co dzieje się np. w Stanach przechodzi ludzkie pojęcie, a cała ta machina opiera się na zbijaniu wielkiej kasy na haloweenowych gadżetach... smutne...

K pisze...

to zapraszam do nas kochana:) u nas nie-halloweenowo!:) a jak czas pozwoli za chwilę będzie jeszcze bardziej nie-halloweenowo:)

choć stworka z dynii sobie zrobimy... i o kulturze innych krajów pogadamy, będzie pretekst, żeby przypomnieć sobie, gdzie jest Kanada i Irlandia na mapie:) a przede wszystkich okazja do pogadania o naszej odrębności kulturowej, to też bardzo ważne!

Jo pisze...

Ja tylko uważam, że nie można bawić się we wszystko i wszystkim. A jeśli nawet można, bo któż nam zabroni? to prostu czasem nie warto.

Podobne wpisy

Wystąpił błąd w tym gadżecie.