poniedziałek, 14 marca 2011

Improwizacje z Antkiem

Czasem warto pobawić się bez żadnego planu i zobaczyć, co z tego wyniknie...

Mieliśmy ciastolinę, wykałaczki i ... kółka z dziurkami z maszynki do mielenia mięsa.
Najpierw Antek wbijał wykałaczki w ciastolinę przez otwory w kółkach, potem wyciągał, odciskał, konstruował daszek, kółka zostawiały fajne ślady (wykorzystałam potem ten pomysł na zajęciach z ceramiki ;) ) i tak sobie improwizowaliśmy :)

1 komentarz:

K pisze...

właśnie takie zabawy są najlepsze!!!:) A bycie mamą to przecież ciągła improwizacja, co?!!:))

Podobne wpisy

Wystąpił błąd w tym gadżecie.