piątek, 11 lutego 2011

Witraż

To chyba będzie jedna z moich ulubionych zabaw. Pomysł ściągnęłam z bloga Z dziećmi w domu, ale dostosowałam go do moich potrzeb. Moją potrzebą był brak konieczności mycia później okien z kleju i bibuły ;)

Dlatego wykorzystałam kawałek szyby, który akurat miałam (idealne, bo bezpieczniejsze, byłoby pleksi). Okleiłam jego brzegi czarną folią samoprzylepną (mogłaby być też taśma izolacyjna), żeby dziecię się nie skaleczyło. Środek posmarowałyśmy przeźroczystym klejem i Ala ponaklejała kolorowe kawałki bibuły. Następnie przyczepiłyśmy nasze dzieło do okna (taką specjalną masą - gumą), by ożywił nam te szare widoki.
Dzieciom bardzo się efekt podobał, nam rodzicom - też. Myślę, że jeszcze nie raz wrócimy do tej techniki.


A cha! jeszcze coś. Zanim to wszystko zaczęłyśmy robić rozmawiałyśmy o witrażach i przypominałyśmy sobie jakie witraże są w kościele, co przedstawiają. Obejrzałyśmy też album z przepięknymi witrażami Józefa Mehoffera (mistrz!).

Wersja gigant tego pomysłu jest też na innym, absolutnie niesamowitym blogu: Filth Wizardry
Zajrzyjcie tam koniecznie!

1 komentarz:

cacaovo pisze...

podoba mi sie pomysl z bibułkami, byłam kiedys na warsztatach z witrazu z dzieciakami w muzeum St. Wyspiańskiego, dzieciaki tworzyły swoje witraze na przeźroczystych foliach, jakby grubszych "koszulkach" naklejajc samoprzylepne kolorowe papiery ,tez bezpiecznie i niebrudząco :)

Podobne wpisy

Wystąpił błąd w tym gadżecie.