czwartek, 27 stycznia 2011

Katapulta!

Ala już trzeci dzień chora, muszę więc wymyślać coś, by zająć te moje pociechy kolejny dzień siedzące w domu..
Zainspirowana tą katapultą postanowiłam skonstruować własną, a nawet dwie, bo Antek też chciał strzelać.
Wersja beta powstała z balsy (podstawka), gumek recepturek (mocowanie) i plastikowej łyżeczki (wyrzutnia). Strzelaliśmy kulkami z bibuły, ale Antek ciągle albo je rozwijał, albo jadł...


W pewnym momencie Antek w przypływie łobuzerskiego nastroju połamał (obie!) łyżeczki, trzeba więc było zamienić je na coś innego np. na patyczek po lodach połączony z nakrętką. Tak powstała wersja jeszcze fajniejsza i jeszcze lepiej strzelająca (tym razem już zwykłymi kulkami) :


Bardzo, bardzo fajnie się bawiliśmy! Polecam! Jestem pewna, że macie w domu coś, z czego da się strzelać ;)

2 komentarze:

mysek pisze...

rewelacja !!!! jesteś niesamowita z tymi pomysłami i tak bardzo aktywna z umieszczaniem nowych wpisów... jestem pełna podziwu i szacunku :) gratuluję ! ... a katapultę na pewno zrobimy, bo też jesteśmy uziemieni w domu chorobą

McDzia pisze...

Super pomysł, super blog. Zapisuję w ulubionych i zapraszam do mnie:
www.bajanama.blogspot.com

Podobne wpisy

Wystąpił błąd w tym gadżecie.